Reportaże

poleć serwis drukuj
Prawo i...
Jadwiga Staniszkis – Polsce jest...

PiS wygrał w prawie całej Polsce

11-04-2015

Wyniki wyborów parlamentarnych mocno przewietrzyły polską scenę polityczną. Władza przeszła w ręce Prawa i Sprawiedliwości, a w parlamencie nie zobaczymy wielu znanych polityków, którzy zasiadali w nim od wielu kadencji. W nowym sejmie aż 215 posłów to nowicjusze.

Frekwencja wyborcza 25 października nie była imponująca, ale przekroczyła 50 proc. Z 16 województw Prawo i Sprawiedliwość wygrało we wszystkich z wyjątkiem pomorskiego i zachodniopomorskiego. Najwięcej głosów prawica tradycyjnie otrzymała w województwie podkarpackim (55,09 proc.), ale patrząc na poszczególne okręgi wyborcze najlepszy wynik PiS wcale nie osiągnęło w okręgach podkarpackich (nr 22 i 23), lecz w okręgu nr 14 na nowosądecczyźnie (Zakopane, Nowy Targ, Limanowa, Nowy Sącz, Gorlice). Na kandydatów Zjednoczonej Prawicy zagłosowało tam aż 60,56 proc. wyborców, przy niezłej frekwencji – 52,18 proc.

W nowym Sejmie pojawi się wiele nowych twarzy, a zabraknie polityków, którzy zasiadali w poselskich ławach od kilkunastu lat, m.in. Leszka Millera, Waldemara Pawlaka, Józefa Zycha, Stanisława Żelichowskiego, Joanny Senyszyn, jak również szefa klubu parlamentarnego „ludowców” Jana Burego.

75 tys. głosów nie wystarczyło

Indywidualnie najlepszy wynik w kraju zdobyła premier Ewa Kopacz, która w Warszawie zdobyła 230,894 głosów. Granicę 200 tys. przebił też startujący w stolicy były premier Jarosław Kaczyński – 202,424 głosów, ale to właśnie jego partia uzyskała lepszy wynik i zdobyła tam najwięcej mandatów (PiS 8, PO 7).

Kolejne najlepsze wyniki osiągnęli: Ryszard Petru (Nowoczesna) w Warszawie – 129,088 głosów; Beata Szydło (PiS) w rodzinnym Chrzanowie – 96,127; Małgorzata Wassermann (PiS) w Krakowie – 81,397; Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) w okręgu podwarszawskim – 80,866 osób; Paweł Kukiz w Warszawie – 76,675; Mariusz Błaszczak (PiS) w okręgu podwarszawskim – 73,139; Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska, startował z list PiS)  w woj. świętokrzyskim– 67,238 oraz Alicja Chybicka (PO) we Wrocławiu – 62,211 głosów.

Do Sejmu dostali się też kandydaci, których wyniki są po prostu śmieszne. W Warszawie posłem Nowoczesnej został Zbigniew Gryglas, który zdobył zaledwie... 1,011 głosów, zaś z listy komitetu Kukiz'15 Jacek Wilk z wynikiem 2,420 głosów. W tym samym okręgu mandatu nie zdobyła liderka Zjednoczonej Lewicy Barbara Nowacka, mimo iż uzyskała jeden z najlepszych wyników w całym kraju – 75,813 głosów.

Takie „cuda” są możliwe dzięki stosowanej w Polsce tzw. ordynacji proporcjonalnej, wedle której partia uzyskuje w każdym okręgu wyborczym liczbę mandatów, wyliczaną w proporcji do łącznej liczby głosów oddanych na całą listę.

Gdyby były JOW-y...

Ordynacja proporcjonalna, w jakiej wybieramy skład sejmu, wcale jednak proporcjonalna nie jest, a to ze względu na progi wyborcze (5 proc. dla partii i 8 proc. dla koalicji) oraz stosowaną metodę dzielenia mandatów między partie, tzw. metodę d'Hondta, która faworyzuje największe partie.

Jeśli wyniki ogólnopolskich komitetów przełożylibyśmy w 100 proc. proporcjonalnie na mandaty, skład sejmu wyglądałby następująco: PiS 174 posłów, PO 112, ruch Pawła Kukiza 41, Nowoczesna 35, Zjednoczona Lewica 35, PSL 24, KORWiN 22, parta Razem 17.

Jeszcze inaczej nowy sejm wyglądałby, jeśli wybieralibyśmy posłów tak jak senatorów, czyli w jednomandatowych okręgach wyborczych. Mapa poparcia dla partii w poszczególnych gminach i powiatach pokazuje, że w takim systemie Prawo i Sprawiedliwość, przy tak zdecydowanym zwycięstwie niemal w całym kraju, mogłoby zdobyć liczbę mandatów, dającą większość konstytucyjną (307 mandatów).


„Biały Orzeł” rozmawia z prof. Jadwigą Staniszkis, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego

„Nie wiem czy PiS podoła, ale wiem, że Platforma nie podołała”

„Biały Orzeł”: Pani profesor, na kogo oddała Pani swój głos w tych wyborach?

Prof. Jadwiga Staniszkis: Ja w swoim okręgu zagłosowałam na Konstantego Radziwiłła z Prawa i Sprawiedliwości, bo uważam, że właściwie we wszystkich wymiarach konieczna jest zmiana i przywrócenie nie tylko zdolności rozwoju, poprzez zmianę instytucji, ale także kierowania się wewnętrzną racją, tego poczucia godności. Polsce jest potrzebne to, co buduje energię z niczego i mam nadzieję, że te wybory pozwolą odbudować Polskę.

W jakim kierunku powinna rozwijać się Polska? Co by Pani radziła?

Myślę, że gdy skończą się środki europejskie, ważny będzie powrót do czegoś, co można nazwać polityką gospodarczą, żeby powstające w sferze nauki pomysły mogły być wchłonięte. Te 2 miliony małych o średnich firm są na to za słabe. Trzeba pewne gałęzie po prostu podkręcić strukturalnie, żeby mogły wchłonąć inwestycje, zrobić z nich lokomotywy. Ja liczę, że te 2 proc. PKB pójdzie na rozwój poprzez technologie podwójnego zastosowania, czyli jeśli elektronika, to i cywilna, i wojskowa. Perspektywy sensownych działań zatrzymają młode pokolenie. Ja nie wierzę w ten podział „Polska liberalna – Polska solidarna”, bo potrzeba i więcej deregulacji, wolności, tego oddechu, i pomocy najsłabszym. Te 800 tys. biednych dzieci to jest wyzwanie, wobec którego konieczna jest aktywność. Bo kiedy się spada na pewien poziom beznadziejności, to już jest potem dziedziczone i niszczy swobodę działania. Chodzi więc o tworzenie na nowo systemu, który miałby spiralę podciągającą w górę.

Te wybory przedstawiane były często jako festiwal obietnic. Uważa pani, że one są możliwe do spełnienia?

Myślę, że należy mówić, gdzie się będzie robiło oszczędności. Jest niesamowicie rozrośnięta biurokracja, niepotrzebna, która tworzy dla siebie jakieś procedury, żeby uzasadniać swoje istnienie. Jest bardzo dużo marnotrawstwa, łącznie ze służbą zdrowia, i bardzo dużo klientelizmu politycznego wobec funduszy publicznych. Obraz realny jest gorszy niż w statystyce, bo ten wzrost płac o 1,000 zł, o którym mówi Platforma, dotyczy wielkich przedsiębiorstw, a nie budżetówki, małych i średnich firm czy sfery usług i handlu, gdzie jest to na znacznie niższym poziomie. Ja obserwuję zresztą, że normalni ludzie nie wierzą w te obietnice. Słuchają, a patrząc wokół siebie pytają się, czy gospodarka podoła. Bo małe firmy są tak słabe, że 5 tys. zatorów płatniczych sprawia, że padają. To jest cały system, który trzeba podkręcić, dać mu energię, szukając oszczędności i pokazując marnotrawstwo, które w ramach państwa jest kolosalne. Należy zlikwidować też to, że państwo jako pracodawca sprzyja złym praktykom i korzysta na nich. To niszczy coś znacznie głębszego – zaufanie, szacunek dla państwa i poczucie identyfikacji. To jest system naczyń połączonych, że trzeba działać równocześnie. Ja nie wiem, czy PiS temu podoła, ale wiem, że Platforma nie podołała. Mam nadzieję, że jednak się uda, bo jeśli nie, to Polska będzie peryferyjnym krajem, w którym padnie demografia i wtedy nie będzie w stanie utrzymać chociażby tej solidarności pokoleń.

opr. ar

wróć

Fotorelacje

Wizyta prezydenta RP Andrzeja Dudy w Waszyngtonie

Spotkanie Prezydentów Polski i USA w cztery oczy, rozmowy plenarne delegacji obu krajów, wspólne oświadczenie prezydentów – to były główne punkty wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, która miała miejsce w środę, 24 czerwca. Prezydent Polski spotkał się także z przedstawicielami amerykańskich przedsiębiorców prowadzącymi interesy w Polsce, oddał hołd gen. Kościuszce i uczestniczył w krótkiej ceremonii w ambasadzie RP w Waszyngtonie. Fot. prezydent.pl; Radio Rampa, facebook.com/KlubGPFiladelfia

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Lipiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
    01 02 03 04 05
06 07 08 09 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com