Reportaże

poleć serwis drukuj
Paweł Kukiz – JOW-y to...
Wybory prezydenckie 2015 Przyglądając się...

Czym są JOW-y?

08-30-2015

„Teraz głosujemy albo na Janusza z PiS, albo na Janusza z PO. A jak będą JOW-y, to będziemy głosować na... Janusza” – w ten humorystyczny sposób kabaret Koń Polski przedstawił w jednym ze swoich skeczy ideę jednomandatowych okręgów wyborczych, o wprowadzeniu których Polacy będą decydować w referendum 6 września (amerykańska Polonia zagłosuje 5 września). Warto zatem przyjrzeć się, na czym dokładnie polegają JOW-y, jakie są ich zalety, a jakie wady...

Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, czyli ordynacji większościowej, oznaczałoby, że 460 posłów do Sejmu wybieralibyśmy w 460 okręgach wyborczych, a więc po jednym w każdym okręgu. Takie okręgi liczyłyby około 60-80 tys. wyborców, a wielkością byłyby zbliżone do obecnych powiatów, których jest w Polsce 314.

Obecnie posłów do Sejmu wybieramy według ordynacji proporcjonalnej. Głosy oddajemy na wybranego kandydata z wybranej listy partyjnej, a mandaty pomiędzy partie dzielone są w oparciu o skomplikowany, matematyczny algorytm.

Wyborca w Polsce w dniu wyborów dostaje do głosowania broszurę, zawierającą setki nazwisk, które nic mu nie mówią – krytykuje obecną ordynację wyborczą prof. Jerzy Przystawa, założyciel ruchu JOW w Polsce. – Zupełnie inaczej jest w krajach, w których są JOW-y. Kandydatów w okręgu jest zaledwie kilku, średnio nie więcej niż 5, wszystkich można poznać, porównać i nie głosuje się na kota w worku. Takie wybory mają sens, nic więc dziwnego, ze Anglicy chętnie idą na wybory, a w Polsce nie pomagają wezwania nawet największych autorytetów – dodaje.

Pierwszą zatem przewagą JOW-ów nad ordynacją proporcjonalną jest przejrzystość wyborów. Zasady są proste i zrozumiałe dla każdego – posłem zostaje ten kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów w swoim okręgu.

Proporcjonalność

Gorzej JOW-y wypadają natomiast w konkurencji proporcjonalności. Bardzo często zdarza się bowiem, iż partie, których kandydaci uzyskali łącznie w skali całego kraju 10 czy nawet 20 proc. wszystkich głosów, otrzymują tylko po kilka, a czasem nawet żadnego mandatu. Jest to sztandarowy argument przeciwników JOW-ów.

 Tyle, że ordynacja proporcjonalna, mimo swojej nazwy, również jest nieproporcjonalna, chociaż w mniejszym stopniu niż ordynacja większościowa. Obecnie w Polsce głosy wyborców przeliczane są na mandaty w Sejmie według tzw. metody d'Hondta. Dzięki niej zwycięskie partie otrzymują nadproporcjonalną liczbę mandatów w stosunku do liczby zdobytych głosów. W historii wyborów do Sejmu III RP stosowana była również inna metoda – Sainte-Lague – a ta z kolei faworyzowała mniejsze partie, ale oczywiście tylko te, które przekroczyły próg wyborczy. Każda z tych dwóch metod zniekształca więc w pewnej mierze werdykt wyborców przy urnie.

System dwupartyjny?

Przeciwnicy JOW-ów w Polsce uważają, że ich wprowadzenie spowodowałoby, iż w Sejmie znalazłyby się tylko 2 partie – Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska, a pozostałe dostałyby tylko po kilka mandatów, mimo zdobycia dużo większej liczby głosów niż wskazywałaby na to ilość mandatów.

I rzeczywiście, przyglądając się choćby wynikom I tury majowych wyborów prezydenckich, można stwierdzić, że przy takim rozkładzie głosów JOW-y podzieliłyby Sejm między dwie największe partie, a ruch Kukiza, PSL czy SLD miałyby w nim tylko symboliczną reprezentację. Taki obraz mamy obecnie w Senacie, którego skład wybierany jest właśnie według ordynacji większościowej.

Powstaje więc pytanie, dlaczego zarówno PO (wbrew powszechnym deklaracjom), jak i PiS, są przeciwnikami JOW-ów do Sejmu, skoro mogłyby na nich zyskać więcej mandatów? I tu właśnie dochodzimy do sedna tej ordynacji.


JOW-y stosowane są m.in. we Francji (2 tury), Niemczech (ordynacja mieszana) czy we Włoszech. Ale najlepszym przykładem kraju, gdzie funkcjonują JOW-y jest Wielka Brytania. Kraj podzielony jest na 659 okręgów wyborczych liczących średnio ok. 90 tys. mieszkańców (dla porównania w Polsce na jeden powiat przypada średnio ok. 100 tys. mieszkańców). Wyborcy w każdym okręgu wybierają do Izby Gmin (odpowiednika polskiego Sejmu) swojego jednego przedstawiciela (posła). Zostaje nim osoba, która uzyskała najwięcej głosów. Kandydaci mogą być zgłaszani przez partie polityczne lub startować jako niezależni.


Państwo postawione na nogi

Zdaniem orędowników JOW-ów, ich największą zaletą jest skuteczna kontrola wyborców nad wybranymi politykami. Działa to w ten sposób, że poseł z danego okręgu, by myśleć o kolejnej kadencji, musi reprezentować ich interesy i liczyć się z ich zdaniem.

JOW-y to postawienie państwa na nogi, które obecnie stoi do góry nogami. To jest inny system, zupełnie inna relacja obywatel-polityk. To taki ustrój, w którym polityk jest pracownikiem obywatela, a nie jego władcą – ocenia Paweł Kukiz, lider ruchu na rzecz wprowadzenia w Polsce JOW-ów, czarny koń majowych wyborów prezydenckich. – Obecnie jakakolwiek reforma pro obywatelska jest awykonalna, z tego względu, że konstytucja jest napisana pod partiokrację, pod przywileje partyjne, które kolidują z interesem obywatelskim – dodaje.

Można jednak polemizować ze zwolennikami JOW-ów, czy obecna ordynacja proporcjonalna rzeczywiście nie daje wyborcom żadnej kontroli nad politykami. Nieprawdą jest bowiem, że to partyjni przywódcy sami wybierają posłów swojej partii, ponieważ to wyborcy zaznaczają „X” przy preferowanym kandydacie, a o zdobyciu mandatu nie decyduje wcale miejsce na liście, lecz właśnie liczba zdobytych głosów. Fakt, iż z wysokich miejsc na listach partyjnych często dostają się do Sejmu osoby niekompetentne czy nieuczciwe nie wynika wcale z ordynacji, lecz z takiego a nie innego wskazania wyborców.

Rację zwolennicy JOW-ów mają jednak wskazując, iż obecny system wyborczy narusza bierne prawo wyborcze, bo w zasadzie uniemożliwia startowanie do Sejmu osobom bezpartyjnym. Po wprowadzeniu JOW-ów nie byłoby takiego problemu.

Arkadiusz Rogowski

wróć

Fotorelacje

Wizyta prezydenta RP Andrzeja Dudy w Waszyngtonie

Spotkanie Prezydentów Polski i USA w cztery oczy, rozmowy plenarne delegacji obu krajów, wspólne oświadczenie prezydentów – to były główne punkty wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, która miała miejsce w środę, 24 czerwca. Prezydent Polski spotkał się także z przedstawicielami amerykańskich przedsiębiorców prowadzącymi interesy w Polsce, oddał hołd gen. Kościuszce i uczestniczył w krótkiej ceremonii w ambasadzie RP w Waszyngtonie. Fot. prezydent.pl; Radio Rampa, facebook.com/KlubGPFiladelfia

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Lipiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
    01 02 03 04 05
06 07 08 09 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com