Raporty specjalne

poleć serwis drukuj
– W dziedzinie...

Udany mariaż nauki z biznesem

06-15-2018

Jak połączyć naukę z biznesem? Okazuje się, że świetnym polem do przeprowadzania tego typu eksperymentu naukowo-biznesowego jest dziedzina biotechnologii. O tajnikach tego nietypowego połączenia opowiedział nam specjalista z zakresu biotechnologii, wykładowca Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz prezes zarządu i współzałożyciel firmy Bio-Tech Consulting sp. z o.o. Tadeusz Pietrucha.

Jak to się stało, że zajął się Pan biotechnologią?

Biotechnologia jest bardzo specyficzną dziedziną. Nie zaliczam jej do klasycznych dyscyplin naukowych, tzw. basic science. Misją biotechnologii jest przekształcanie wyników badań, odkryć naukowych na innowacyjne produkty, użyteczne dla ludzi, jak np. leki. Ten sposób patrzenia na biotechnologię właściwie odkryłem w USA. W latach 1992-1994 byłem tu po raz pierwszy. Zobaczyłem, jak funkcjonują amerykańscy naukowcy. Moim odkryciem było m.in. to, że wielu z nich nie ogranicza się wyłącznie do sfery prowadzenia badań naukowych, tylko zwracają uwagę na wszelkie możliwe ich zastosowania w praktyce. Mnie się to niesamowicie spodobało. Wracając do Polski wiedziałem, że nie będę robił już tego samego, co poprzednio.

Jaka jest Pana dziedzina zainteresowań?

Obszarem działalności, który interesuje mnie najbardziej, jest tworzenie nowych leków, leków nowej generacji, a także wykorzystanie analizy ludzkiego genomu w tzw. medycynie spersonalizowanej (precyzyjnej). Biotechnologia daje możliwość m.in. wykorzystania ogromnego postępu wiedzy na temat funkcjonowania naszego organizmu do postępu w zwalczaniu chorób. Naturalne mechanizmy obrony przed chorobami, jak np. wytwarzanie przeciwciał, możemy dzięki biotechnologii stosować na znacznie szerszą skalę. Mamy teraz rozwinięte techniki inżynierii genetycznej, znamy molekularne podstawy powstawania przeciwciał, możemy je więc tworzyć w warunkach in vitro, poza organizmem i stosować np. jako leki do zwalczania m.in. chorób nowotworowych. Możemy przenosić geny, które kodują białka terapeutyczne występujące w ludzkim organizmie do innych komórek, np. bakterii czy komórek eukariotycznych, i zmuszać je do produkcji na taką skalę, by można je było wykorzystać jako leki.

Biotechnologię można w skrócie określić jako wykorzystywanie naturalnych procesów, które obserwujemy w przyrodzie, do zastosowań stricte na użytek człowieka. Działalność ta czasem budzi obawy społeczeństwie. Kontrowersje wywołuje np. modyfikacja roślin, żeby zwiększyć albo ich odporność na choroby, albo ich wartości odżywcze.

Oczywiście rozwój biotechnologii powinien być prowadzony w sposób odpowiedzialny. Niezbędny jest także równoległy z nim rozwój refleksji bioetycznej, opartej na wartościach, które współtworzyły i nadal współtworzą, taką mam nadzieję, cywilizację europejską. Biotechnologia, jak każda inna działalność człowieka, może być wykorzystywana w sposób mądry lub głupi. To od nas zależy, jakimi wartościami się kierujemy. Ze względu na jej ogromny potencjał zainteresowanie biotechnologią zarówno tu, w USA, jak i w Polsce jest duże. Trudno jest sobie wyobrazić dalszy rozwój, także ekonomiczny, bez znacznego udziału w nim biotechnologii.

Po pobycie w USA wrócił Pan do Polski z innym spojrzeniem...

Zdecydowanie. Mniej więcej po pół roku od powrotu do Polski – to był 1995 rok – założyłem własną firmę. Taka działalność w środowisku naukowym była w tamtym czasie czymś skrajnie ekscentrycznym. W Stanach to nie było dziwne, wręcz przeciwnie – w USA był to i nadal oczywiście jest powód do dumy.

W Polsce chyba niestety nadal dominuje tradycyjny sposób pojmowania nauki, polegający na tym, że naukowiec koncentruje się jedynie na poznawaniu nieznanej rzeczywistości, bez dalszej refleksji, co z tego poznania może wynikać, np. dla praktyki. Ale czasy się zmieniają i świadomość praktycznych możliwości, jakie daje współczesna nauka, dociera do coraz szerszego grona naukowców w Polsce, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia.

Równocześnie pracował Pan na uczelni w Łodzi i miał swoją firmę?

Pracowałem i pracuję do tej pory na Uniwersytecie Medycznym, kieruję zakładem biotechnologii medycznej. Uczę studentów biotechnologii medycznej.

Jak przez te lata rozwijała się Pana firma?

Teraz to jest już zupełnie inna firma. W czasach, gdy zakładałem pierwszą firmę, w Polsce firmy biotechnologiczne w praktyce prawie nie istniały. Założyłem zatem firmę, która nie miała swojego rynku. To było wówczas bardzo naiwne działanie, bardziej realizacja marzeń czy idei niż realna działalność biznesowa. Życie jednak szybko edukuje, więc musiałem coś zrobić, bo jeśli firma nic nie robi, to generuje tylko koszty…

Bardzo szybko, już uwzględniając realia polskie, a nie amerykańskie, modyfikowałem swoją działalność biznesową. Obecnie naszym głównym zadaniem jest identyfikowanie naukowców, przede wszystkim w Polsce, którzy realizują projekty naukowe o dużym potencjale komercyjnym oraz ocena tego potencjału.

Staramy się również podpowiadać naukowcom, w jaki sposób można jeszcze bardziej zwiększyć wartość komercyjną realizowanego projektu badawczo-rozwojowego. Ostatecznie jednak to naukowiec podejmuje decyzję, czy zostaje​ w basic science, czy idzie w kierunku tworzenia nowych technologii, innowacyjnych produktów.

Działa Pan jako doradca, dostarcza kapitał takiemu naukowcowi, czy może dzieli się doświadczeniem?

Sukces w działalności badawczo-rozwojowej, w tworzeniu innowacyjnych produktów, wbrew pozorom nie zależy wyłącznie od kapitału. Oczywiście naukowcy, by cokolwiek robić, muszą mieć zapewniony dostęp do grantów, czyli muszą mieć zapewnione w jakiś sposób finansowanie. Początkowy etap tworzenia innowacji i w USA, i w Polsce, finansowany jest z pieniędzy publicznych. Współczesne społeczeństwo jest jednak zainteresowane tym, by jedynym efektem zainwestowania pieniędzy nie była tylko publikacja naukowa. Mówiąc o komercjalizacji badań naukowych, staramy się zapewnić społeczeństwu ekonomiczny zwrot z poniesionych przez niego nakładów na naukę. Dokonuje się to m.in. w postaci innowacyjnego produktu, nowego leku itp.

W naszej działalności biznesowej, jako firma Bio-Tech Consulting, staramy się na tym początkowym etapie głównie pilnować tego, by wartość komercyjna tego realizowanego przez naukowca projektu rosła w trakcie jego realizacji. Oczywiście, jeśli wszystko idzie pomyślnie, dochodzi się do takiego etapu, kiedy ten projekt powinien „wyjść” z uczelni czy instytucji naukowej. Uczelnia ma swoją misję i raczej nie jest nią tworzenie innowacyjnych produktów. Jej misją jest doprowadzanie do sytuacji, by tego typu pomysły powstawały, ale od pewnego momentu takie przedsięwzięcie, początkowo naukowe, staje się już projektem biznesowym. Powinno więc opuścić uczelnię i przekształcić się np. w start-up, być dalej rozwijane w sposób biznesowy, mimo iż nadal często realizują je ci sami naukowcy.

To jest zrozumiałe w Ameryce i tak się to dzieje w Ameryce. Natomiast w Polsce my do tego dochodzimy dopiero teraz. Uczelnia będąca jednocześnie instytucją naukową nie może ograniczyć się w dzisiejszym świecie wyłącznie do kształcenia studentów i prowadzenia podstawowych badań naukowych. Nowoczesna gospodarka jest uzależniona od tego, co wymyślą naukowcy, a społeczeństwo oczekuje, że inwestowanie publicznych pieniędzy w naukę i naukowców zwróci się w postaci konkurencyjnej gospodarki, w tym, że np. nie będziemy kupować wszystkich innowacyjnych leków z USA, ale również sami będziemy sami je tworzyć.

Skoro mowa o studentach i środowisku naukowym – jak duże jest ono w Polsce?

Jeśli chodzi o studentów, rocznie kończy edukację na kierunku biotechnologia ok. 1,200-1,500 osób. Młodzi ludzie wiedzą, że to jest przyszłościowy kierunek i dlatego go wybierają.

Ile jest w Polsce firm biotechnologicznych?

Tak naprawdę nie da się tego precyzyjnie określić. Tworzenie firm – zwłaszcza tych nowych – to bardzo dynamiczny proces. Dużo ich powstaje i dużo upada. Nie wszystkie te pomysły weryfikują się biznesowo. Nie wszystkie pomysły znajdują finansowanie. Oczywiście są też te, które się ustabilizują, które mają zapewnione finansowanie…

Tych firm powstaje jednak coraz więcej i jest obserwowalna wyraźna tendencja wzrostowa, która jest bardzo korzystna dla Polski, bo umożliwia m.in. zmniejszenie dystansu pomiędzy gospodarką polską a amerykańską.

Jak Polska wypada na rynku biotechnologicznym? Jak jest oceniana?

Polska nie jest jeszcze rozpoznawana jako centrum o dużym potencjale innowacyjnych biotechnologii. Nas w ten sposób na razie nie postrzegają w USA czy w Europie zachodniej. Jednak możemy się już pochwalić pojedynczymi firmami rozpoznawalnymi w światowym środowisku biotechnologicznym.

Jaki był cel Pana wizyty w USA?

Moim celem jest budowanie pomostu między Polską a Stanami w obszarze innowacyjnych biotechnologii. Jest taki moment w rozwoju prawie każdej firmy biotechnologicznej, w którym projekt nie jest na tyle dojrzały, by był atrakcyjny dla inwestorów biznesowych, a jednocześnie jest na tyle rozwinięty, że nie ma dla niego miejsca na uczelni. To jest tzw. dolina śmierci, którą łatwiej przejść, jeśli ma się partnera z doświadczeniem, który ten etap rozwoju już kiedyś przeszedł. W USA jest wiele osób z odpowiednim doświadczeniem. My takiego doświadczenia w tej skali co w USA jeszcze nie mamy, ono się tworzy. Z kolei dla partnerów z USA Polska to nowe źródło innowacyjnych idei, produktów, niższe koszty ich tworzenia, dostęp do rynku europejskiego.

Jestem przekonany, że Polska – albo szerzej Europa środkowa – stanie się wkrótce rozpoznawalnym w świecie centrum rozwoju nowoczesnej biotechnologii. Zwiększamy swoje szanse korzystając z tutejszego doświadczenia w tym zakresie. To jest biznes dla obu stron.

My nie chcemy sprzedawać naszych pomysłów, zaawansowanych projektów badawczo-rozwojowych do USA. My chcemy je wspólnie rozwijać i wprowadzać na rynek razem z amerykańskimi partnerami biznesowymi. To jest korzystne dla obu stron.

Jaki jest poziom inwestycji w biotechnologię w Polsce w skali rocznej?

Dość trudno powiedzieć, bo nie ma jeszcze pełnych oficjalnych statystyk. Są duże środki publiczne, które kierowane są na projekty biotechnologiczne będące na etapie początkowym. Uruchamiany jest specjalny program rządowy – Program Rozwoju Biotechnologii. To są finansowe fundamenty do rozwoju tego sektora.

Potrzebno są jednak duże prywatne pieniądze do rozwoju następnego etapu, gdy te początkowe inwestycje, startupy będą na tyle dojrzałe, że przyciągną do siebie zainteresowanie dużych inwestorów. To powoli już zaczyna się dziać, ale jeszcze nie na taką skalę, by stanowiło jakąś wyraźną tendencję.

Jaki typ chorób można leczyć tego typu lekami biotechnologicznymi?

Każdy z nich ma określony zakres zastosowania. Większość leków biotechnologicznych skierowana jest przeciwko chorobom nowotworowym. Często, gdy wyczerpują się możliwości leków tradycyjnych, lekarze sięgają do tej grupy leków.

Co Polonia powinna wiedzieć na temat Pana działalności?

Moim celem jest działanie na rzecz rozwoju biotechnologii w Polsce i zniwelowanie dystansu, jaki dzieli nas w tym obszarze w stosunku m.in. do USA. Polonia może aktywnie włączyć się w tworzenie pomostu współpracy biznesowej pomiędzy Polską a USA. Amerykanie polskiego pochodzenia, Polacy mieszkający w USA są bardzo aktywni w sektorze biotechnologicznym. Myślę, że to dla nich mogłaby być nie tylko działalność misyjna, ale doskonały biznes.

Liczę na dynamiczną współpracę biznesową w obszarze biotechnologii z Polonią w USA.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Bolec

wróć

Fotorelacje

Wakacje z Panem Bogiem w Perth Amboy, NJ

Kolejny rok z rzędu w dniach od 1 do 7 lipca odbyły się „Wakacje z Panem Bogiem” organizowane przez parafię św. Jana Pawła II w Perth Amboy, NJ na czole z o. Waldemarem Łątkowskim i grupą opiekunów, wśród których były również Siostry Służebniczki NMP NP z New Jersey. Wakacje miały miejsce nad Lake George w północnej części stanu Nowy Jork. Uczestniczyło w nich 120 dzieci i młodzieży, a najmłodsza uczestniczka miała zaledwie dwa latka. Fot. Archiwum parafii

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Lipiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
07-24-2018
Doroczny letni festyn parafialny w parafii Christ the Reedemer
07-25-2018
Błogosławieństwo pojazdów i kierujących w parafii św. Róży z Limy
07-26-2018
Koncert „Król Polki”
07-27-2018
XV Kongres Trzeźwości w Sanktuarium MB Częstochowskiej w Doylestown
07-27-2018
Zabawa taneczna w Klubie Pułaskiego w Central Falls
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com