Polonia w Ameryce

poleć serwis drukuj
Ksiądz Mirosław...
W kaplicy Our Lady...
Pomnik księdza...
Kajak, którym po...

„W Orchard Lake mam do spełnienia misję”

12-29-2017

Rozmowa z księdzem Mirosławem Królem, kanclerzem Polonijnego Centrum Naukowego w Orchard Lake w stanie Michigan, w którym mieści się jedyne poza Polską polskie Wyższe Seminarium Duchowne, przygotowujące księży do posługi w polonijnych parafiach w Stanach Zjednoczonych.

Oficjalnie objął ksiądz funkcję kanclerza 3 października 2017 roku. Wcześniej, przez sześć lat, był ksiądz proboszczem w parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden w stanie New Jersey i jednocześnie kustoszem znajdującego się tam archidiecezjalnego Sanktuarium św. Jana Pawła II. Jak ksiądz czuje się w nowym miejscu, w nowej roli?

Tak zwana instalacja była bardzo piękna, z uroczystą mszą świętą pod przewodnictwem metropolity Detroit – arcybiskupa Allena H. Vignerona. Obecny był też emerytowany biskup Detroit Francis Reiss, a polski Kościół godnie reprezentował arcybiskup Wojciech Polak, prymas Polski. Było to pięknym znakiem łączności Kościoła z Polonią i świadectwem, że polski Kościół troszczy się o Polaków rozrzuconych po świecie. W tej uroczystości uczestniczyli też przedstawiciele polskiego rządu, co bardzo mnie ucieszyło. Dowodzi to bowiem, że polski rząd dostrzega fakt, iż Orchard Lake jest ważną instytucją polonijną. Najstarszą i największą, liczy sobie bowiem 132 lata. Otrzymałem wówczas i nałożyłem na siebie insygnia kanclerza. Czuję się więc już „zainstalowany“. Ale tak naprawdę to swoją działalność w Orchard Lake podjąłem 15 sierpnia. Była to dla mnie symboliczna data, bowiem w tym dniu obchodzimy Święto Wniebowzięcia Matki Bożej.

Jakie najistotniejsze zadania ma ksiądz do wykonania w Orchard Lake, bo przecież nieprzypadkowo ksiądz został tutaj ściągnięty?

Znajduje się tutaj Wyższe Seminarium Duchowne św. Cyryla i Metodego, elitarne katolickie liceum Najświętszej Marii Panny, w którym kształci się prawie 500 chłopców, jest Polska Misja oraz bogate archiwum. Kanclerz w Orchard Lake jest kimś w rodzaju CEO, a więc chief executive officer. Zarządza całym kampusem, proponuje rektora seminarium do zatwierdzenia ordynariuszowi, mianuje dyrektora szkoły średniej oraz dyrektora Polskiej Misji. Czyni to oczywiście wszystko w ścisłej współpracy z regensami tej placówki. Głównym powodem, dla którego tutaj się znalazłem, misją, którą mi z góry wyznaczono i z którą się zgadzam, jest rewitalizacja całego ośrodka, z naciskiem na Seminarium Duchowne, które przeżywa obecnie kryzys. Gdy odchodziłem z Orchard Lake sześć lat temu, jako wicerektor, studiowało tutaj 54 kleryków i 22 w Polsce. Teraz jest ich zaledwie 11 i trzech w Polsce. To jest bardzo mało. Częścią mojej misji w Orchard Lake będzie zbieranie funduszy na funkcjonowanie oraz odnowienie tego pięknego kompleksu uczelnianego. Duża jego część aktualnie wymaga remontu. Mam nadzieję, że uda się nam odnowić sale wykładowe, siedzibę archiwum i seminarium. Seminarium w Orchard Lake powinno być otwarte na kandydatów z Polski, ale także tych spośród Polonii w USA. Głęboko wierzę w sens tej misji, którą rozpoczął ksiądz Józef Dąbrowski pod koniec XIX wieku, kiedy to seminarium powstawało. Będę ją kontynuował. Będę rozmawiał z proboszczami parafii polonijnych w całych Stanach Zjednoczonych i informował ich, a także media, że Orchard Lake z radością przyjmie kandydatów na kapłanów z polskich, polonijnych, a nawet niepolskich rodzin. Są powołania wśród Polonii, ale młodzi ludzie nie przyjeżdżają do Orchard Lake, bo często nic nie wiedzą o tym ośrodku. Podejmują studia w seminarium w swojej diecezji. Ja chciałbym dotrzeć z przesłaniem do całej Polonii, uświadomić młodym ludziom, że jest możliwość studiowania w Orchard Lake, skończenia studiów, a potem pełnienia posługi kapłańskiej w swojej diecezji, albo w tej, którą sami wybiorą, np. tam, gdzie zapotrzebowanie jest największe.

Jak to się stało, że właśnie ksiądz objął tak ważne stanowisko w tak niezwykłym miejscu?

W 132-letniej historii Orchard Lake już ponad 2,000 kapłanów wykształciło się w tym seminarium, a potem służyło, a wielu nadal służy Polonii. To jedyne na świecie polonijne seminarium. Nie możemy tego zaprzepaścić, nie możemy dopuścić do tego, żeby przestało pełnić swoją misję. Nawet w najlepszych rodzinach zdarza się kryzys i kryzys dotknął Orchard Lake. Jestem przekonany, że powoli z tego kryzysu zaczynamy wychodzić. Gdybym w to nie wierzył, to by mnie tutaj nie było. Tak sobie żartuję, że byłem jedynym kandydatem na kanclerza, którego nie było na liście tych, którzy mogli objąć ten urząd. I w efekcie zostałem kanclerzem! To była inicjatywa lokalnej Polonii, która zyskała poparcie Polonii z całych Stanów Zjednoczonych i polskiego Kościoła. List mocno popierający moją osobę napisał do metropolity Detroit, arcybiskupa Allena H. Vignerona, i do regensów sam arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Podobny list napisał kardynał Stanisław Dziwisz. Również piękny list z poparciem dla mnie napisał Mateusz Stąsiek, dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Byłem totalnie zaskoczony tą sytuacją, ale pomyślałem sobie: „Panie Boże, w Linden jest mi bardzo dobrze, są tam wspaniali ludzie, wspaniała parafia, ale jeśli jest taka potrzeba, że muszę iść do Orchard Lake... to pójdę”. Ze łzami w oczach żegnałem się z parafianami i odchodziłem z Linden. Parafia ta na zawsze pozostanie bliska mojemu sercu. Dzięki wsparciu rodaków wiele rzeczy udało mi się tam zrobić i jestem z tego dumny. Jest tam Diecezjalne Sanktuarium św. Jana Pawła II. Na moje miejsce przyszedł wspaniały kapłan – Ireneusz Pierzchała, któremu życzę wszystkiego najlepszego.

Malejąca liczba powołań kapłańskich dotknęła Kościół polski i amerykański, ale po latach zaczyna się to zmieniać, więc jest nadzieja, że i w Orchard Lake będzie więcej kleryków

Tak, już idzie ku lepszemu. Mój wychowanek, ksiądz Sebastian Gargol, powiedział mi, że w Diecezji Joliet w północno-wschodniej części stanu Illinois mają aktualnie 50 kleryków. W moim przekonaniu dużo zależy od dyrektorów do spraw powołań w każdej diecezji, od ich zaangażowania i umiejętności przyciągania do Kościoła młodych ludzi, którzy potem odnajdują powołanie kapłańskie. Bo Pan Bóg zawsze powoływał i powołuje sługi Kościoła, tylko nie zawsze ten głos jest słyszany. Coraz silniejsze są tendencje antyklerykalne w Polsce i w wielu innych krajach. Ten antyklerykalizm w USA jest, moim zdaniem, mniejszy niż w Polsce. Będę się starał, aby Orchard Lake było częściej i mocniej postrzegane w parafiach, ale też w środowiskach polonijnych i amerykańskich, a także w mediach społecznościowych. Przygotowujemy film dokumentalny o Orchard Lake, w którym dużo miejsca będzie poświęcone właśnie seminarium. Będzie nowa, lepsza strona internetowa. A wszystko po to, aby młodzi ludzie wiedzieli, że coś takiego istnieje i że tutaj mogą budować swoją przyszłość. Zapraszam młodych ludzi, którzy myślą o poświęceniu się Bogu – przyjeżdżajcie do Orchard Lake, aby tutaj się kształcić w seminarium.

Ksiądz dobrze zna ten ośrodek i seminarium, bo tam ksiądz studiował, potem pracował jako prefekt i wicerektor... Ale w środowisku polonijnym jest to miejsce praktycznie nieznane. Do niedawna nie było szans usłyszeć jakąkolwiek informację o Orchard Lake w polonijnych parafiach czy mediach. Na szczęście to się zmienia…
Tak, studiowałem tam dwa lata na początku moich studiów teologicznych. Potem ­– na życzenie diecezji – kontynuowałem studia w Wyższym Seminarium Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Seton Hall University w South Orange, NJ. Tam skończyłem teologię i otrzymałem święcenia kapłańskie. Potem znowu pojawiła się potrzeba służby w Orchard Lake. Na prośbę kardynała Adama Maidy, były ordynariusz Archidiecezji Newark abp John Myers udzielił mi pozwolenia, abym tam posługiwał – najpierw na stanowisku prefekta, potem wicerektora. Kiedy byłem proboszczem w Linden, niewiele wiedziałem o tym, co dzieje się w Orchard Lake. Jeśli słyszałem jakieś wieści, to na ogół nienajlepsze. Orchard Lake było nieobecne na mapie Polonii w Stanach Zjednoczonych.

A przecież jest to bardzo ważne miejsce ze względu na swoją historię i to, co daje, co tworzy dla nas, Polaków w USA. W jakim stanie zastał ksiądz to miejsce?

Trudno sobie wyobrazić Polonię bez kościoła i bez kapłanów. Trudno sobie nawet wyobrazić bez parafii polonijnych Paradę Pułaskiego na 5. Alei na Manhattanie. A tutaj, w Orchard Lake, kształcą się przyszli kapłani. Zastałem to miejsce – powiem szczerze – w złym stanie. Nie chodzi tutaj tylko o stan budynków, który jest fatalny. W okropnym stanie był akademik, czyli budynek, w którym śpią klerycy. Staramy się go doprowadzić do normalności. Pomaga nam w tym Polonia. Niedawno byłem w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wallington, NJ – na zaproszenie proboszcza – księdza Feliksa Marciniaka – gdzie wygłaszałem kazania. Udało nam się zebrać trochę pieniędzy, które właśnie wykorzystujemy na renowację pokojów mieszkalnych. Otrzymujemy też darowizny z innych parafii, między innymi z Chicago, Nowego Jorku i ze stanu Ohio. Ksiądz Eryk Orzech z parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Cleveland w stanie Ohio, absolwent seminarium w Orchard Lake, zaprosił mnie, abym przyjechał i opowiedział o tym ośrodku, a on zajmie się zbiórką pieniędzy, aby wesprzeć nasze działania. Zarówno kapłani w polonijnych parafiach, ale też i coraz więcej rodaków, jest świadomych, że to jedyne polskie seminarium poza Polską nie tylko trzeba ocalić. Ono musi żyć pełnią życia! Może trzeba będzie wstawić bajpasy, bo to seminarium jest przecież sercem całego kampusu. Bo teraz jego serce bije tak, jakby się żyły pozapychały. Liceum Najświętszej Marii Panny, elitarna szkoła średnia dla chłopców, radzi sobie bardzo dobrze. Moim zadaniem jest przyciągać więcej uczniów z polonijnych rodzin. Kiedyś uczniami byli wyłącznie Polacy, a dzisiaj może 10 procent – spośród blisko 500 uczniów – ma polskie pochodzenie. W tym roku, po raz pierwszy od wielu lat, przyjechało uczyć się w tym liceum dwóch chłopaków z Polski. Krzysztof i Mateusz dostali stypendia naukowe. Jeden pochodzi z bliskiej mi Krynicy (ja pochodzę spod Krynicy), obaj dobrze grają w hokeja. Są tutaj sami, nie mają rodziny, nikt ich nie zmusza, a co niedzielę, z własnej woli, są na mszy świętej. Są przykładem, że mamy wspaniałą polską młodzież.

No i jest jeszcze Polska Misja. W zasadzie jest to nowa instytucja w tym miejscu...

Tak, działa bowiem od 9 lat. Została założona krótko po tym, jak pewien pan ofiarował pieniądze na szerzenie polskiej kultury w USA. Jej zadaniem jest zajmowanie się archiwami i skarbami polskiej kultury, które są tutaj zebrane. W naszym posiadaniu jest blisko 60 oryginalnych listów króla Jana III Sobieskiego i królowej Bony, które napisane zostały po łacinie. Będziemy je tłumaczyć, aby ludzie poznali ich treść. Ksiądz Waldemar Turek, który przebywa aktualnie w Watykanie, podjął się ich przetłumaczenia. Na pewno sobie poradzi, bo mówi po łacinie tak samo dobrze jak po polsku. Zresztą na co dzień zajmuje się tłumaczeniem różnych dokumentów watykańskich na język łaciński, który wciąż jest oficjalnym językiem Kościoła. W naszym archiwum znalazły się też wszystkie taśmy z archiwum Radia Wolna Europa. Mamy mundury żołnierzy, którzy walczyli pod Monte Cassino. Mamy obrazy i ryciny Jana Matejki. Tego wszystkiego, na razie, publiczność nie może oglądać.

To oczywiste, bo trzeba to wszystko odpowiednio przygotować. Wyczytałem niedawno informację, że archiwum w Orchard Lake jest największym archiwum poloniców poza Polską.

Najprawdopodobniej tak. Nikt tego jednak tak naprawdę nie wie, bowiem zasoby archiwalne nie zostały do końca profesjonalnie skatalogowane. Dlatego jedną z pierwszych moich decyzji, po objęciu urzędu kanclerza, było powołanie księdza Stanisława Flisa na stanowisko dyrektora archiwum. Jest on pasjonatem historii i profesjonalistą w dziedzinie archiwistyki i właśnie on zajmie się archiwum i skatalogowaniem rzeczy, które w nim się znajdują. Oczywiście będzie to robił przy wsparciu innych osób. Mamy dużo do zrobienia i pokazania, dlatego musimy wyremontować galerię, bo tam dach i ściany przeciekają. Archiwum też wymaga remontu. Dwukrotnie w tym miejscu był Karol Wojtyła, jeszcze zanim został papieżem. Mamy kajak, którym kardynał Wojtyła pływał po jeziorze Orchard. W tak zwanym zamku, czyli Castle, mieszkał. Spośród pokojów wybrał dla siebie najskromniejszy, najuboższy. Staramy się to uszanować i zachować dla potomnych. Któregoś dnia Karol Wojtyła powiedział: „Jest to najpiękniejsze seminarium, jakie kiedykolwiek w życiu widziałem”. Dzisiaj może by tego nie powiedział, bo jest trochę zaniedbane. Ale tak w przyszłości na pewno będzie.

Przed księdzem jest ogrom zadań, ogrom pracy. Jeden człowiek tego nie zrobi. Na czyją pomoc ksiądz liczy? Kto i w jaki sposób może księdzu pomóc?

Potrzeba nade wszystko dużo wiary w to, że – tak jak 132 lata temu ksiądz Józef Dąbrowski, realizując pomysł księdza Leopolda Moczygemby, budował to miejsce – damy radę nie tylko je utrzymać, ale także rozwijać. Bez pieniędzy, niestety, niewiele zrobimy. Największe problemy finansowe ma seminarium duchowne. Dzisiaj więcej jest członków grona pedagogicznego, tak zwanej faculty, niż kleryków.

Z czego zatem utrzymujecie to Centrum Naukowe?

Liceum utrzymuje się z opłat uczniów, a jest ich dużo, więc nie ma problemów finansowych, jest na plusie. Seminarium utrzymuje się z ofiar Polonii. Jeszcze niedawno tak było źle, że myślano o jego zamknięciu. Gdyby zamknięto seminarium, trzeba by było zamknąć cały ośrodek naukowy. Uratowała Orchard Lake pewna pani, która nigdy tutaj nie była, ale kiedyś usłyszała o Orchard Lake, o jego historii, o tym, co się tutaj dzieje. Cały swój majątek – o wartości 2.7 miliona dolarów – przeznaczyła dla seminarium. To wystarczyło na zapłacenie wszelkich zaległości i seminarium mogło normalnie funkcjonować. My codziennie odprawiamy mszę świętą za darczyńców i dobrodziejów i dziękujemy im, że dzięki nim ten ośrodek funkcjonuje. Bo koszty są olbrzymie. Wykształcenie kleryka w Stanach Zjednoczonych kosztuje około 80 tysięcy dolarów rocznie. Nie mogłem w to uwierzyć, ale jak się policzy koszty zamieszkania, wyżywienia, kształcenia – to, niestety, tyle to wychodzi. Klerycy, którzy przyjeżdżają z Polski, tyle nie płacą, bo gdyby musieli, to zapewne ani jeden by nie przyjechał, bo nie byłoby nikogo na to stać.

Są już pozytywne działania, których celem jest wsparcie Polonijnego Centrum Naukowego w Orchard Lake – o czym zresztą ksiądz już wspominał. Czy dzisiaj Polonia uczestniczy w życiu Orchard Lake bardziej aktywnie niż dawniej? Czy jest nadzieja na to, że rzeczywiście zaowocuje, to realizacją celów, o których ksiądz mówi i wciąż myśli?

Od prawie 50 lat nie było na stanowisku kanclerza w Orchard Lake kapłana, który urodziłby się w Polsce. A to przecież tak bardzo ważne miejsce dla Polonii. W samym Orchard Lake nie mieszka wielu Polaków, ale jest ich sporo w sąsiednich miejscowościach. Widzę to i czuję, że sporo z nich bardzo zaangażowało się w akcję promowania polskości i ratowania seminarium w Orchard Lake. W akcję tę mocno zaangażowała się Konferencja Episkopatu Polski z jej przewodniczącym arcybiskupem Stanisławem Gądeckim, biskupem Wiesławem Lechowiczem – delegatem Episkopatu do spraw łączności z Polonią, a także wsparł ją kardynał Stanisław Dziwisz, który cieszy się wielkim autorytetem. W sprawę zaangażowało się też Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Kongres Polonii Amerykańskiej i wiele różnych organizacji polonijnych. To pokazuje, że wszystkim bardzo zależy na tym, aby ta placówka odżyła i służyła Polonii oraz Kościołowi w USA. Bardzo liczę na wsparcie Polonii w mojej misji. Będę też czynił wszystko, co w mojej mocy, aby Orchard Lake na nowo stało się centrum życia polonijnego. Aby Polonia czuła, że jest to jej miejsce, aby miała dostęp do archiwów i eksponatów muzealnych, pamiątek historycznych, które są tu przechowywane, a pieczę nad nimi sprawuje Misja Polska. Już zacząłem odwiedzać polonijne parafie i odzew jest bardzo pozytywny. Wszędzie przypominam, że modlitewniki „Pan z Wami” (w języku angielskim i polskim), po które wszyscy sięgają podczas mszy, są tworzone właśnie w Orchard Lake. No i zapraszam do nas, do Orchard Lake. Można wsiąść w autobus i przyjechać, a nie jest znowu tak daleko. Warto to miejsce zobaczyć. Mamy 50 pokoi, w których można przenocować. Warunki są naprawdę dobre, można też skorzystać z dobrej kuchni. Opłaty są minimalne, chodzi nam przede wszystkim o pokrycie kosztów. Tutaj wszyscy będą się czuli jak u siebie. Zaprosiłem Kongres Polonii Amerykańskiej, aby w roku 2018, w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, właśnie w Orchard Lake zorganizował krajowy zjazd. Będę współpracował z panem Arkiem Góreckim z Chicago w organizowaniu u nas koncertów wielu wspaniałych polskich artystów. Ambasador prof. Wilczek powiedział mi, kiedy spotkaliśmy się w Waszyngtonie, że bardzo zależy mu na tym, aby to miejsce żyło i świetnie funkcjonowało, bo trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce dla Polonii. Zarówno pan ambasador, jak i konsulowie polscy w Nowym Jorku i Chicago wyrazili wielkie wsparcie dla naszego ośrodka, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Wsparcie to nie ogranicza się tylko do słów. Mamy obiecane granty z Polski, które pozwolą dokonać przeglądu naszego archiwum.

Wiem, że również przedstawiciele Polskiego Instytutu Naukowego obiecali wesprzeć proces przeglądu i katalogowania archiwum w Orchard Lake.

Tak, to prawda. Myślimy bowiem o digitalizacji naszych zbiorów, a bez pomocy z zewnątrz nie damy rady tego dokonać. Mamy w naszych zbiorach „Panoramę 1000-lecia”. Jest już odnowiona i dostępna do oglądania. Przypomina nieco – mówiąc obrazowo – klasyczną szopkę. Są to postaci, które się przesuwają, a towarzyszy im nagrany głos, który mówi o różnych wydarzeniach z historii Polski. Chciałbym dodać, że w każdą niedzielę o godzinie 9 rano w naszej kaplicy odprawiamy mszę świętą, na którą wszystkich zapraszamy. Postaram się odnowić tradycję, która jakiś czas temu zanikła. Otóż każda pierwsza niedziela miesiąca będzie „Niedzielą Polonii”, z konkretnym wiodącym tematem i konkretnymi wydarzeniami typu: koncerty, spotkania i dyskusje. Aby Polacy mogli śpiewać sobie – parafrazując – „tu jest moje miejsce w Orchard Lake, tu jest mój dom”.

Czy jest szansa na to, że o czasu do czasu zawita ksiądz do Linden?
Oczywiście, że tak! Nie będzie to zdarzać się często, ale na pewno będę wracał do Linden. Bo ja nie opuściłem moich parafian, nie uciekłem od nich. Związałem się z nimi naprawdę szczerym uczuciem wspólnoty rodzinnej. Nigdy o nich nie zapomnę. Jestem pewien, że wybaczą mi to odejście i będą mnie wspierać swoimi modlitwami w mojej pracy w Orchard Lake.

Dziękuję księdzu za rozmowę i życzę zrealizowania wszystkich celów.

Rozmawiał Janusz M. Szlechta


POLONIJNE CENTRUM NAUKOWE
Seminarium św. Cyryla i Metodego
Liceum N.M.P.
Polska Misja
3535 Commerce Rd.
Orchard Lake, MI 48324
Kanclerz: ks. Kan. Mirosław K. Król
Tel. 248-683-0500 – office
Fax 248-738-6725
Email:
www.orchardlakeschools.com

wróć

Fotorelacje

Polonijny sylwester w Bostonie

Około 140 osób zdecydowało się spędzić ostatnią noc roku na polonijnym balu sylwestrowym, zorganizowanym pod egidą polskiej parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Bostonie we współpracy z lokalnymi polonijnymi organizacjami. Fot. Marcin Bolec

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Styczeń
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
01-27-2018
Zabawa karnawałowa dla dzieci w Polskiej Szkole w Clearwater
01-27-2018
Bal charytatywny Polskiej Szkoły Sobotniej w Hartford
01-27-2018
Występ Kabareta pod Wyrwigroszem w Plainville
01-27-2018
30-lecie PSS im. Adama Mickiewicza w Stamford
01-27-2018
Zabawa karnawałowa – bal maskowy z kolacją w Polskim Centrum w Clearwater
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com