Massachusetts

poleć serwis drukuj
Aleksandra Magdziak-Lopes – Dobre...
Fot. Tomasz...
Fot. Archiwum A....
Fot. Emily Harney
Fot. Tomasz...
Fot. Tomasz...
Fot. Tomasz...
Fot. Tomasz...

Trening strategicznego myślenia – rozmowa z Aleksandrą Magdziak-Lopes

03-25-2014

O ważnych, mobilizujących i trudnych doświadczeniach w realizowaniu pasji, planach na ten rok i efektach, jakie daje pełne zaangażowanie w sport, „Biały Orzeł” rozmawia z najpopularniejszą bokserką w Nowej Anglii.

Twoja praca zawodowa nie jest związana z boksem, ale z prawem. Biorąc pod uwagę zaangażowanie w tę dyscyplinę sportu, musisz być bardzo zorganizowaną osobą.

Łączenie pracy na pełen etat i rozwijanie pasji bokserskiej na szeroką skalę robi się niestety coraz trudniejsze. Gdy studiowałam, brałam udział w walkach czterorundowych, miałam trochę więcej luzu. Zaraz po rozpoczęciu pracy mój tygodniowy plan też nie był jeszcze aż tak napięty. Teraz staczam dłuższe walki – z reguły ośmio-, czasami sześciorundowe, co wymaga większej ilości treningów. Mierzę się również z przeciwniczkami na coraz wyższym poziomie. A moja praca zawodowa także bardzo się rozwinęła – pracuję na pełen etat, mam własnych klientów, robię różne rzeczy dla firmy. Jestem więc bardziej zajęta również pod tym względem. Ale mimo to oba kierunki działań niezwykle mnie pasjonują. Bardzo lubię swoją pracę i mam ogromne zamiłowanie do boksu. Podziela je mój mąż – to nasze wspólne hobby. Razem spędzamy czas w klubie, bardzo mnie wspiera w treningach i zajmuje się stroną techniczną mojego przygotowania do walk, co bardzo ułatwia solidne przyłożenie się do zajęć, nawet mimo zmęczenia obowiązkami w ciągu dnia. Nie wiem, ile jeszcze lat zawodowej kariery przede mną, ale moje zamiłowanie w tym kierunku się nie zmieni. Postrzegamy ten sport z mężem długofalowo – można być zaangażowanym w różnorodny sposób, np. trenować inne osoby, pracować jako sędzia. Mój mąż lubi uczyć technicznych spraw, mnie bardziej pociąga sędziowanie.

2013 rok był dla Ciebie bardzo pracowity. Czy dałoby się go jakoś podsumować? Co było szczególnie ważne lub trudne, do czego wracasz, co zostanie w pamięci?

Był to ekscytujący i zarazem trudny rok. Przede wszystkim mieliśmy cztery walki przeciwko zawodniczkom na bardzo zaawansowanym poziomie. Dwie ośmiorundowe, jedna dziesięciorundowa o tytuł mistrza świata i potem sześciorundowa. Pod względem psychicznym – nie było kiedy odetchnąć. Za najlepsze w minionym roku uznaję to, że na samym początku – w lutym i kwietniu, wygraliśmy dwie walki ośmiorundowe przeciwko dobrym przeciwniczkom. Te zwycięstwa wysunęły nas na 3. miejsce w światowym rankingu WBC w mojej wadze [tzn. półśredniej – red.]. To był mój najlepszy wynik w życiu, a co za tym idzie – ogromne osobiste osiągnięcie. Tym samym ustawiło nas to w takiej pozycji, by we wrześniu walczyć o tytuł mistrza świata. Najtrudniejszą częścią tego roku było to, że tę walkę przegraliśmy. Przeciwniczka była dwukrotnym mistrzem świata w wadze średniej, więc zeszła dwie klasy w dół, by walczyć w mojej. Była bardzo dobra, ale nie nie do pobicia. Myślę, że gdybym była w lepszym miejscu pod względem psychicznym, lepiej poradziłabym sobie z tą walką. To była moja pierwsza przegrana od 4,5 roku, więc było to dla mnie trudne – nie lubię przegrywać…

Na pewno przeanalizowałaś dogłębnie przyczyny, dlaczego tak się stało.

Mieliśmy bardzo dobry obóz przygotowawczy, nie miałam żadnej poważnej kontuzji, ale psychicznie byłam już bardzo wypalona. Sześć tygodni przeznaczone na trening było w sam raz, ale w niecały miesiąc musieliśmy sprzedać sporą ilość biletów i wymagało to od nas dużego zaangażowania promocyjno-marketingowego. Do tego była to moja pierwsza dziesięciorundowa walka, więc wymagała więcej treningu niż zwykle. A obok tego pracowałam zawodowo na pełen etat. Spiętrzyło mi się to wszystko i zrobiło ciut za dużo. Zanim jeszcze doszło do momentu walki, byłam bardzo wypalona, nie miałam ani energii, ani zawzięcia, żeby ją wygrać, przeforsować. Przegraliśmy na punkty. Myślę, że gdybym mogła to zrobić jeszcze raz, rozluźniłabym nieco ilość zadań w pracy, by trochę więcej odpocząć i nie odczuwać takiej presji w związku ze sprawami promocyjnymi. Wtedy też trening przygotowujący na 10 rund nie musiałby być wciskany na siłę w ten napięty plan zajęć. W przyszłości, jeśli ponownie będę miała taką sytuację, znajdę sposób, by te obowiązki nieco bardziej rozluźnić.

Z tego, co mówisz, wynika, że zaplecze psychiczno-emocjonalne, obok czysto fizycznej kondycji, jest w tym sporcie niezwykle ważne. Koncentracja ma ogromne znaczenie, a gdy energia ulega rozproszeniu, zawodnik może być osłabiony.

Moim zdaniem, zaplecze psychiczne jest ważniejsze niż przygotowanie fizyczne. Oczywiście dobrze jest iść do walki z idealną kondycją fizyczną, bez kontuzji. Choć prawda jest taka, że nigdy tak nie jest – gdy trenuje się zawodowo, zawsze coś, choćby drobnego, wystąpi. Przy treningu na wysokim poziomie takie rzeczy po prostu się zdarzają. Dobre samopoczucie psychiczne i wiara w wygraną sprawiają, że drobne problemy fizyczne się aż tak nie liczą. Odwrotnie natomiast – gdy psychicznie jest się trochę roztrzęsionym lub zmęczonym, to te sprawy kondycyjne sumują się i ostatecznie cię osłabiają. Dziewczyna, z którą walczyłam, była naprawdę dobra. Miała o wiele głębsze techniczne doświadczenie niż ja, ponadto kilka walk dziesięciorundowych o pas mistrza za sobą. Żeby pokonać kogoś takiego, trzeba podejść do walki w jak najlepszej formie psychicznej, a mnie chyba właśnie tego zabrakło. To była bardzo dobra walka, ale ona ją wygrała, nie mam co od tego uciekać.

Potem czwarta walka w listopadzie...

Zakończyliśmy ją remisem. Moja przeciwniczka miała za sobą 25 walk, a dla mnie była to 13. Stałam więc naprzeciw osoby z dwukrotnie większym doświadczeniem i jednocześnie o bardzo trudnym stylu walczenia. Starcie było bardzo ekscytujące, wszyscy dopingujący nas przez sześć rund potracili głosy. Mamy bardzo dużą bazę fanów w Nowej Anglii i jestem im bardzo wdzięczna za wsparcie i doping. To daje nam możliwość walczenia tutaj, na zapleczu – czy to w Massachusetts, New Hampshire, Connecticut czy Rhode Island. Fani podążają za nami, ich grupa z walki na walkę się powiększa, widzę ją na galach. Wielu naszych fanów jest z nami od samego początku, co jest bardzo wzruszające, doceniamy to. Listopadowa walka zakończyła się remisem i uważam, że to było fair. Bilans 2013 roku wykazał dwie wygrane, jedną przegraną i jeden remis. Na początku nie czułam się z tym komfortowo – nie lubię przegrywać, a remis też nie do końca mnie satysfakcjonował, ale bardzo dużo się nauczyłam, rozwinęłam technicznie. Przegrana zepchnęła nas trochę w dół w rankingach WBC – teraz, w marcu 2014, jestem na 5. miejscu. Daje mi to dużą motywację, by przyłożyć się do treningu i spróbować znów wspiąć na wyższą pozycję.

Mimo przegranej i remisu, który – jak wspomniałaś – nie do końca Cię satysfakcjonuje, wciąż jest w Tobie gotowość do mierzenia się z kimś mocniejszym i bardziej doświadczonym. Pokazujesz w ten sposób dużą odwagę i chęć rozwoju, a także determinację.

Zanim przegrałam we wrześniu, wygrałam 10 walk pod rząd. Doszłam do momentu, gdy chciałam już spróbować czegoś trudniejszego. Odnosiłam wrażenie, że mniej się rozwijam technicznie. Teraz mamy bilans: 10 wygranych, 2 przegrane i 1 remis. Jesteśmy na tym poziomie, gdy wszystkie przeciwniczki, które mogą walczyć od 6 do 10 rund, są doświadczone. Chcę wyłącznie iść do przodu, nawet kosztem ryzyka – mogę np. dowiedzieć się, że być może nie jestem najlepsza i są lepsi ode mnie. Możliwość dojścia do szczytu jest dla mnie warta tego ryzyka. Zostało mi kilka lat zawodowego boksu. Nie wiem jeszcze, ile dokładnie, ale nie chcę kiedyś spojrzeć wstecz i żałować, że czegoś nie zrobiłam, a mogłam. Chcę właśnie teraz dać z siebie wszystko i rozwinąć się tak, by dojść do naprawdę znakomitego poziomu. Nawet po tym minionym roku, pomimo tej przegranej, mam poczucie, że startuję z coraz wyższego pułapu i miałam niesamowitą szansę walki o tytuł mistrza świata. To daje dużą motywację, szczególnie że wielu zawodników w tym sporcie nigdy nie dochodzi do tego momentu. Teraz mamy przed sobą kolejne wyzwania i poziom trudności. I po prostu zabieramy się do pracy.

Boks bywa kojarzony ze sportem agresywnym. Możesz się z tym zgodzić?

Potoczne wyobrażenie o boksie jest właśnie takie – dwóch spoconych facetów się bije, leje się krew i panuje ogólna zgroza. Moje doświadczenia pokazują natomiast, że sport sam w sobie ma o wiele więcej knifów niż tylko czystą agresję. Oczywiście, zdarzają się zawodnicy, którzy stylistycznie walczą brutalnie – idą w przód, zadają mocne ciosy. Ale w boksie samym w sobie chodzi o coś zupełnie innego. Wymaga on dużej szybkości, refleksu, strategicznego myślenia. Zawodnik ma tak zwabić przeciwnika, by ten zadał jakiś pusty cios i jednocześnie otworzył możliwość na dobrą kontrę. Trzeba opracować taktykę i dostosować się fizycznie – cały czas planować i myśleć, jak walczyć, którędy działać. Tu jest dużo ciekawych detali. Wiele znaczy technika i refleks. To o wiele bardziej skomplikowany sport niż tylko wyjście na ring i bezmyślne bicie się.

Patrząc na siebie 10 lat wstecz – co ważnego dał ci boks, w czym szczególnie Cię rozwinął, umocnił?

Jestem na pewno bardzo zdrowa fizycznie i taki też jest mój tryb życia. Gdybym nie zajmowała się boksem, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o sprawy emocjonalne, boks jest ciekawym sportem, ponieważ w czasie gali, podczas walki znajdujesz się sama na ringu przed oczami setek czy tysięcy kibiców, a naprzeciwko masz osobę, której zadaniem jest pokonanie ciebie. Jesteś więc bardzo wyeksponowana, na świeczniku – i w związku z tym wszystkie słabości, niepewność siebie pod naporem tego rodzaju stresu są bardzo widoczne. Boks pomaga w uczeniu się, jak sobie z tym radzić. Pewność siebie, którą dzięki takim treningom uzyskujesz, następnie przenosi się na inne sfery życia. Po kilku dość skomplikowanych walkach twoje podejście do tego, co jest trudne, a co nie, bardzo się zmienia. A sam trening wymaga bardzo dużej dyscypliny, skupienia psychicznego, jeśli chce się być w tym dobrym i do czegoś dojść. Trzeba z pewnych rzeczy zrezygnować. Ale myślę, że tak jest akurat w każdym sporcie na zaawansowanym poziomie.

Dziękuję za poświęcony czas i inspirującą rozmowę. 

Rozmawiała Aleksandra Nizioł

wróć
~biedny, stary oj.....
2014-03-30 13:29:04
Zgłoś do moderacji
gratulacje Olu. Masz sukcesy i szacunek otaczenia.
~Mama
2014-03-28 21:40:44
Zgłoś do moderacji
Kochanie, jestem dumna z ciebie. Wiesz że nie lubię boksu ale zawsze cię wspieram całym sercem :)
~Robert
2014-03-28 15:18:40
Zgłoś do moderacji
Tylko pogratulowac wiary w darzeniu do sukcesu postawa godna naprawde wielkiej sportsmenki o wielkiej sile ducha ...brawo pani Olu ...prosze tak trzymac a sukcesy napewno pani nie omina : )

Fotorelacje

Recital w Polskim Centrum w Clearwater

29 kwietnia 2019 r. w Polskim Centrum im. Jana Pawła II w Clearwater odbył się recital uczniów polskiego nauczyciela Fryderyka Koziaka. Swoje muzyczne talenty zaprezentował muzyk grający na gitarze elektrycznej i piętnastu pianistów. Fot. Archiwum PC

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Maj
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
    01 02 03 04 05
06 07 08 09 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
05-26-2019
Obiad połączony z prezentacją produktów 4 Life Research w Klubie Polonia, Inc.
05-26-2019
Kolejna edycja festiwalu „Polska przez wieki“ w Amerykańskiej Częstochowie
05-26-2019
Piknik w Klubie Polonez
05-26-2019
Pokaz Mody i Talentu w Parafii św. Józefa
05-27-2019
Mecz: Stal Mielec z Polonia Falcon
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com