Massachusetts

poleć serwis drukuj

Praktyka czyni mistrza – rozmowa z Aleksandrą Magdziak Lopes

03-14-2015

Aleksandra Magdziak Lopes Fot. Marcin Bolec
Aleksandra Magdziak Lopes Fot. Marcin Bolec
Aleksandra Magdziak Lopes Fot. Marcin Bolec

Aleksandra Magdziak Lopes – z wykształcenia prawnik, z zamiłowania pięściarka. Pochodzi z Polski, jednak od prawie dwudziestu lat mieszka w Ameryce. W czwartek, 26 lutego, podczas Gali Boksu Zawodowego w Melrose Memorial Hall w Melrose w stanie Massachusetts stoczyła kolejną walkę i odniosła kolejne zwycięstwo.

„Biały Orzeł”: Gratuluję wygranej walki. Czy było ciężko?

Aleksandra Magdziak Lopes: To była pierwsza walka mojej przeciwniczki na ringu boksu zawodowego. Jednak wcześniej miała ponad 20 wygranych walk kick-boxerskich. Dzięki temu doświadczeniu jej styl boksowania jest dość specyficzny i musiałam się sporo napracować.

Jak ta wygrana walka wpłynie na Twoje miejsce w rankingu?

Nie była to walka o tytuł, więc podejrzewam, że nie zmieni ona mojego miejsca. Jednak było to na pewno cenne doświadczenie.

Jesteś z wykształcenia prawnikiem. Czy pracujesz w zawodzie?

Tak, praca w kancelarii jest moim głównym zajęciem.

Jak godzisz pracę na etacie z karierą bokserską, która w tej chwili nabiera coraz większego rozpędu?

Jest to pewne wyzwanie, ale wbrew pozorom jest to dla mnie coraz łatwiejsze. Mam dużo praktyki w przygotowywaniu się na walki, trenuję mądrze, wiem, co dokładnie muszę zrobić, żeby się dobrze przygotować i ile czasu muszę na to poświęcić. W pracy tak samo, dużo praktykuję, wypracowałam własny system przygotowywania się do spraw.

Praktyka czyni mistrza?

Tak się mówi! Jako prawnik pracuję czterdzieści, pięćdziesiąt godzin tygodniowo, czasem nawet więcej. Boks również zajmuje mi sporo czasu. Bezpośrednio przed walką przez sześć czy siedem dni poświęcam każdy wieczór na trening. Ale to też zależy od walki, od przeciwnika. Staram się wykorzystywać czas maksymalnie. Dzięki takiemu podejściu moja praca jest bardziej wydajna.

Prawo i boks to zupełnie inne światy, czy wbrew pozorom mają coś wspólnego?

W obu dyscyplinach trzeba szybko myśleć, podejmować szybko decyzje, przystosowywać się do sytuacji. Różnica też jest duża, powiedziałabym, że boks jest łatwiejszą płaszczyzną – albo wygrana albo przegrana, ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, żeby być silniejszym od przeciwnika, szybszym. Żeby wygrać. W prawie nie jest to takie proste, trzeba wziąć pod uwagę różne rozwiązania, wybrać to najkorzystniejsze. Prawo to sztuka kompromisu, nie zawsze można przeforsować swoje zdanie, trzeba ocenić, co jest dobre dla klienta, trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw, wysłuchać drugiej strony.

W obu tych dyscyplinach trzeba mieć pewną siłę psychiczną?

Tak, choć jest to przygotowanie emocjonalne innego rodzaju. W boksie trzeba naprawdę wierzyć w swoje umiejętności, w swoją wygraną. Przed samą walką często w głowie pojawiają się pytania, co się stanie, jak walka się potoczy. Trzeba sobie z tym poradzić, nie można dać się pokonać stresowi. W prawie jest to myślenie bardziej logiczne i szybkie, potrzebna jest dogłębna znajomość sprawy i wszystkich jej niuansów. Rozprawy też bywają stresujące, ale jest to nieco inne podejście psychiczne i inny rodzaj stresu. Mimo wszystko w prawie, gdy sytuacja się zmienia, ma się czas na przygotowanie. A w boksie oczywiście ma się za sobą godziny treningu, opracowaną taktykę, ale jednak akcja w ringu toczy się szybko i trzeba tu trochę innych umiejętności, bardzo szybkiej reakcji.

Jaki był dla Ciebie rok 2014?

Miałam dwie walki. Jedną z nich, w listopadzie, stoczyłam w Szwecji. To była walka o tytuł federacji WBC. Ta okazja nadarzyła się w wadze lekkośredniej, czyli w wyższej, niż walczę normalnie. Musiałam przybrać na wadze, to nie jest moja naturalna kategoria. Przeciwniczka zajmuje drugie miejsce w światowych rankingach. Walkę niestety przegrałam, czy raczej została oceniona jako przegrana przeze mnie, decyzją sędziów, niejednomyślną. Jeden sędzia ocenił walkę jako remis, dwóch lokalnych sędziów wydało rozstrzygnięcie na korzyść Szwedki. To była bardzo ostra walka, dobra. Szwedzka zawodniczka była jak do tej pory moim najlepszym przeciwnikiem. Biorąc pod uwagę różnice w wadze i doświadczeniu, myślę, że mimo wszystko niesamowicie dobrze nam poszło.

Jak walczy się w Europie?

W Ameryce mam olbrzymie wsparcie rodziny, znajomych, fanów. Tam mi tego trochę brakowało. W Europie boks kobiecy jest na bardzo wysokim poziomie, szczególnie pod względem zaplecza technicznego, finansowego. Nasza walka w listopadzie była główną walką wieczoru, wszystkie miejsca w hali wyprzedane, ponad pięć tysięcy osób! W Europie zawodniczka boksująca zawodowo jest w stanie się z tego utrzymać, w Stanach to byłoby trudne. Tu boks kobiecy wciąż jest raczej raczkującą dyscypliną, niezbyt popularną. Europejczycy też chyba mają więcej akceptacji dla tej dziedziny sportu, te najlepsze zawodniczki występują w telewizji, nie mają problemu ze znalezieniem sponsorów, są gwiazdami.

Nie czujesz się w pełni akceptowana jako bokserka?

Są osoby, które zwyczajnie nie lubią boksu czy sportów walki w ogóle. Ale moi znajomi, członkowie rodziny w pełni akceptują to, co robię, wspierają mnie.

Wsparcie bliskich jest bardzo ważne…

Tak. Szczególnie wiele zawdzięczam mojemu mężowi, który mnie trenuje od mojej drugiej walki zawodowej. Duża część moich osiągnięć jest jego zasługą. Jestem numerem 3 w rankingu WBA i zajmuję numer 4 w kategorii WBC. Do szczytu jeszcze brakuje kilku oczek, ale to jest bardzo duże osiągnięcie, szczególnie, że w tych kategoriach wagowych jest dużo dobrych zawodniczek. Jego trening, jego wsparcie jest bardzo ważne. Ze względu na pracę na pełny etat mam mało czasu, więc doceniam to, że on mnie zna, wie czego potrzebuję i potrafi tak zaplanować przygotowania, trening, żeby zdążyć ze wszystkim na czas. Boks jest sportem, który wymaga wielu poświęceń. Moja rodzina i znajomi mają tego świadomość, kibicują mi, przychodzą na walki, dobrze się bawią. To dla mnie ważne. Przed walką i po walce dostaję wiele wiadomości, życzeń, zawsze bardzo miło to odbieram. Mam też sporą grupę fanów, też takich długoletnich. Ale ostatnio zaangażowało się sporo nowych osób. Czasem ktoś przyjdzie z ciekawości, zobaczyć, jak to wygląda i zostaje.

Znajomi z pracy też kibicują?

Tak, wykazują duże zrozumienie dla mojej pasji. Między innymi dzięki temu mogę ją realizować. Wiedzą, że muszę dzielić swój czas na pracę i na boks.

Jakie są plany na najbliższy czas?

10 kwietnia mam zaplanowaną następną walkę, tam gdzie poprzednio, czyli w Melrose, MA. Mam nadzieję, że parę wygranych lokalnych walk sprawi, że dostanę propozycję walki o pas. Bardzo chętnie też poprosiłabym o rewanż przeciwniczkę ze Szwecji. Myślę, że wynik na papierze nie odzwierciedla rzeczywistego wyniku tamtej walki, uważam, że jestem w stanie z nią wygrać. Chciałabym spróbować.

Jednym z celów jest zdobycie mistrzostwa?

Dla każdego zawodnika zdobycie tytułu jest ważne, jest takim marzeniem. Boks jest o tyle specyficzny, że istnieje wiele federacji, są te główne i te o nieco mniejszym znaczeniu. Miałabym satysfakcję, gdyby mi się udało wygrać pas głównej federacji, np. właśnie WBC. Plany więc oczywiście są. Na razie koncentrują się na wygraniu kilku lokalnych walk, podniesieniem swojego miejsca w rankingu. A potem wiele zależy od propozycji. Czasem się dostaje dobre, a czasem nie. Być może znów nadarzy się okazja wyjazdu za granicę, walki w Europie, rozważam taką możliwość.

Wymarzona przeciwniczka – jest taka osoba?

Przez długi czas bardzo się chciałam zmierzyć z pewną zawodniczką z Nowego Jorku. Kilkakrotnie próbowaliśmy zaaranżować tę walkę. Z różnych powodów nigdy nie doszła do skutku. Ostatnio słyszałam, że Sara zawiesiła rękawiczki, zatem być może nigdy się z nią nie zmierzę. Moim drugim wyborem jest Szwedka – rewanż.

Odwieszenie rękawiczek nie pojawia się na razie w planach?

Zdecydowanie nie! Oczywiście, to nie zależy tylko ode mnie, są takie czynniki jak zdrowie, kondycja, ale do tej pory jakieś poważne kontuzje mnie omijają, i mam nadzieję, że tak będzie nadal. Więc póki co, zamierzam boksować tak długo, jak długo będę w stanie i będzie mi to sprawiało radość.

Tej radości, satysfakcji i wielu wygranych walk życzę i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Szybiak


Więcej zdjęć z ostatniej walki Aleksandry Magdziak Lopes można obejrzeć tutaj: www.bialyorzel24.com/fotorelacja/galeria,254.html

wróć

Fotorelacje

Recital w Polskim Centrum w Clearwater

29 kwietnia 2019 r. w Polskim Centrum im. Jana Pawła II w Clearwater odbył się recital uczniów polskiego nauczyciela Fryderyka Koziaka. Swoje muzyczne talenty zaprezentował muzyk grający na gitarze elektrycznej i piętnastu pianistów. Fot. Archiwum PC

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Maj
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
    01 02 03 04 05
06 07 08 09 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
05-26-2019
Obiad połączony z prezentacją produktów 4 Life Research w Klubie Polonia, Inc.
05-26-2019
Kolejna edycja festiwalu „Polska przez wieki“ w Amerykańskiej Częstochowie
05-26-2019
Piknik w Klubie Polonez
05-26-2019
Pokaz Mody i Talentu w Parafii św. Józefa
05-27-2019
Mecz: Stal Mielec z Polonia Falcon
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com